2008-09-03

Zrób, co możesz

Cześć!

No i udało się! Nasz wspólny, oczekiwany od dawna, wyjazd do Rybna w końcu doszedł do skutku. Bogactwo tego, cośmy przeżyli i usłyszeli w ubiegłym tygodniu wciąż jeszcze do mnie dociera. Nie wiem, jakie są Twoje wrażenia, ale mnie przede wszystkim zachwyca prostota, w jakiej objawia się ogrom Bożego miłosierdzia. Patrzę na małą chatkę, ciaśniutką kaplicę, żyjące ubogo siostry i przypomina mi się stwierdzenie „potrzeba mało, albo tylko jednego”. Znaczy: im mniej człowieka, tym więcej Boga…

W tym wszystkim odnajduję cenną życiową wskazówkę: nie stanę się świętym sam z siebie, ale to Bóg może mnie uświęcić. Wystarczy, że pozwolę Mu działać, że stanę się w jego ręku narzędziem (jak „rękawiczka” ojca Pio czy „ołówek” matki Teresy). Paradoksalnie świętość to nie bezgrzeszność, ile raczej bezsilność. Rybno uczy mnie tej prostej zasady: daj z siebie ile potrafisz i zdaj się całkowicie na Boga. On sam dokona cudów, a ty tylko zrób, co możesz. I potem cicho zamknij za sobą drzwi.

2008-08-15

W sprawie ciszy

Cześć!

Blogowy sezon ogórkowy trwa na dobre. Trochę się ostatnio w pisaniu listów otwartych zaniedbaliśmy. Żeby jeszcze jakaś pocztówka z wakacji… Ale gdzie tam! Głucha cisza. (Nie mylić z „Wielką ciszą”! Tamta przynajmniej była natchniona…). Obustronne milczenie ostatecznie jednak jest chyba jakoś usprawiedliwione. Twoja lipcowa wyprawa do Rzymu i mój sierpniowy pobyt w Katowicach skutecznie nas rozgrzeszają przed ewentualnymi czytelnikami (którzy, jak mniemam, i tak już dawno postawili kreskę na tym blogu).

Nieśmiało wyrażę jednak nadzieję, że być może długa cisza zapowiada nadchodzącą burzę i przełom w epistolografii. Z niecierpliwością odliczam więc dni do czekającej nas niebawem wyprawy. Liczę na niebanalne wrażenia i sporą garść impresji na blogu. Tymczasem pozdrawiam ciepło, sierpniowo, zza miedzy…

2008-08-01

Listy otwarte docierają do Rzymu.










Zapraszam na relację z wyprawy Anno Paulino 2008.

http://yepes1000.blogspot.com/

2008-05-12

Po roku.

Tak na szybko, bo dziś moja kolej. Roczek może być dobrym czasem bilansu. Do tego się poważnie zabieram. Dziś dziękuję Bogu i ludziom i proszę Boga i ludzi - o miłosierdzie nade mną i dla mnie. Kapłaństwo jest piękne. AMDG.

2008-05-10

Od grzechu do zaufania

Witaj Łukaszu!

Przeczytałem niedawno kapitalny tekst ojca Piotra Jordana Śliwińskiego OFMCap. Jego krótkim fragmentem, który najbardziej mnie dotknął dzielę się dziś z Tobą:

Bardzo lubię wskazania świętego Franciszka Salezego dotyczące powstawania z grzechu. Święty Franciszek podkreślał, że w procesie rozwoju wewnętrznego szczególnie ważne jest wykorzystanie grzechu. Ma on prowadzić do coraz większej pokory, lepszego zrozumienia siebie przed Bogiem - kim jestem i na co mnie stać. Uznanie własnej słabości i grzeszności prowadzi do większego zaufania Bogu. Człowiek świadom swej grzeszności widzi w Bogu źródło dobra, które staje się jego udziałem, i uczy się Jemu dziękować i u Niego szukać siły duchowej. Taka postawa ma też swoje konsekwencje społeczne. Pokora rozwijająca się poprzez odkrywanie i uznanie przed Bogiem mojej słabości sprawia, że przestaję się dziwić grzechom innych osób.

Myślę, że ten tekst jakoś dobrze wpisuje się w nasze ostatnie rozważania na temat rozwoju życia duchowego. W zwięzły też sposób oddaje to, co stało się jednym z najważniejszych odkryć tych kilku lat mojego kapłaństwa... Uwierzysz, że dziś właśnie mija pięć lat od dnia moich święceń? Wciąż nie mogę wyjść z zachwytu i zdumienia nad Bożą pomysłowością.

Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci serca szeroko otwartego na przyjście Bożego Ducha!